już uswiadomiłam sobie całą masę tych pojebanych do bólu rzeczy i biję się w piersi za zatruty czas. To nie źle karty były rozdane, tylko ja nie umiałam grać.
"- Nie żartuję.
- Ja też nie. I powtarzam - to, kim jesteś, nie ma dla mnie znaczenia. Już za późno by coś zmienić.
- Nigdy tak nie mów - warknął.
Przegryzłam wargę. Dobrze, że nie potrafił czytać mi w myślach i nie wiedział jak mocno to przeżywam. Wyjrzałam przez okno. Jechaliśmy tak szybko, że lada chwila powinniśmy być na miejscu.
- O czym myślisz? - spytał. Nadal był wzburzony. Nie mając pewności, czy jestem w stanie wykrztusić choć słowo, pokręciłam przecząco głową. Czułam na sobie jego spojrzenie, ale mimo to nie odwróciłam wzroku.
- Płaczesz? - Wydawał się tym faktem zgorszony. Nie zdawałam sobie sprawy, że łzy, które jakiś czas temu napłynęły mi do oczu, ściekały już po policzkach, zdradzając mój stan ducha. Otarłam je prędko wierzchem dłoni.
- Nie - burknęłam łamiącym się głosem.
Wyciągnął ku mnie powoli rękę, ale wstrzymał się i odłożył ją z powrotem na kierownicę.
- Wybacz. - Przemawiała przez niego ogromna żałość. Wiedziałam, że przeprasza za coś więcej niż tylko raniące słowa."
Błagam Cię tylko nie umieraj przede mną ♥
sobota, 27 lutego 2010
środa, 3 lutego 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
