Zaraz się popłaczę.
Siedzę i popijam herbatę, zieloną, z cytryną. I zalewa mnie ta ogromna pustka, ta która od zawsze we mnie siedzi, o której nie miałam pojęcia istnienia.
I aż mnie ściska i wykręca. Przez niedobory.
Niedobory miłości i całego tego paskudztwa.
I tak się zastanawiam, o cholerę mi chodzi, i czego ja kurwa chcę.
I już prawie wiem, ale nie powiem. Nawet sobie.
poniedziałek, 30 maja 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)