poniedziałek, 31 stycznia 2011


Ze względu na to, że mój luby zdecydował się na odrobinę porywczości. Jest w stanie rzucić wszystko (pomijając papierosy) i udać się zemną nawet na koniec świata, a właściwie to do Krakowa w każdej wolnej chwili wertuję kawalerki, których ceny sięgają zenitu. Dlatego jutro gramy w lotka, a właściwie to shop(szczęściarz). Także, nie teraz mi w głowie matura, tylko nowe garnki i odkurzacze. Jestem do tego stopnia zadłużona w byłej stolicy, że podczas translacji i transkrypcji pakowałam się w myślach. I tak bym mogła już siedzieć na walizkach i czekać.

środa, 5 stycznia 2011

Odpaliłam właśnie butelkę szampana, w sumie to było jej pół. Sama, samotnie, sama. i całkiem nieźle się tak pije samemu. Z racji tego że tylko raz jedyny raz najebałam się sama przed kompem, alkoholizm nie wchodzi w grę i nie pasuje do mojej natury, huśtawki etc.(zmiany! zmiany!). Chciałam tylko powiedzieć, że w 2011 jak na razie i oby tak dalej jestem prze szczęśliwa. a potem weszłam na fejsbuka i powaliło mnie na kolana, ok faceci to chuje, ale nie aż tacy. a kiedyś myślałam, że będę feministką i pewnego rodzaju nią byłam, ale halo jest mnóstwo wyjątków. Ja mam taki 24/7, 1/365 i można by to rozłożyć do sekund. I tak naprawdę wszystkie ich kochamy, po części wszystkie bądź nie. I w sumie znowu straciłam puentę, tak jak ostatnio i w sumie zawsze. Z kolei patrząc na nowy rok, zdążyłam już złamać jedno z postanowień, jedną z moich pięt achillesowych. Równo za miesiąc mam 19 lat. Jestem stara.